ŚLUBY WIECZYSTE I DIAKONAT
4 listopada, 2026


W dniach 16 i 17 października 2026 r. odbyły się dwie ważne uroczystości w naszym poznańskim Klasztorze. Pierwszego dnia, w piątek, podczas Mszy św. o godz. 18:00, po ośmiu latach formacji zakonnej, w wieku 35 lat, składałem swoje śluby wieczyste. Tę uroczystą profesję złożyłem na ręce o. Prowincjała Łukasza Kansego. Natomiast następnego dnia przyjąłem święcenia diakonatu z rąk ks. bp. Grzegorza Balcerka. Wydarzenia te nabrały szczególnego znaczenia również dlatego, że podobne uroczystości w naszej Prowincji odbyły się ostatnio trzy lata wcześniej.
Moje bezpośrednie przygotowania do tych wydarzeń stanowił trwający trzy miesiące tzw. drugi nowicjat. Pierwsze dwa miesiące spędziłem w Hiszpanii, uczestnicząc w europejskim drugim nowicjacie. W tym czasie towarzyszyli mi bracia z Chorwacji, Francji, Włoch, Portugalii, a także z Teksasu. Było nas łącznie dziesięciu. Szybko stworzyliśmy zgraną grupę, w której mogliśmy dzielić się doświadczeniami związanymi zarówno z naszymi kulturami, jak i życiem zakonnym. Niektórzy z naszej grupy złożyli już swoje śluby wieczyste, a pozostali uczynią to w najbliższym czasie. Hiszpania jest bardzo dobrym miejscem do przeżycia takiego doświadczenia, gdyż to właśnie tam znajdują się korzenie naszego Zakonu.
Trzeci miesiąc drugiego nowicjatu, już po powrocie z Hiszpanii, spędziłem w naszym Eremickim Domu Modlitwy w Drzewinie. Był to czas skupienia, modlitwy i pracy, zakończony rekolekcjami. Jest to miejsce w którym zawsze na nowo odkrywam pierwotne pragnienia mojego powołania.
Celebracja tych uroczystości w Poznaniu miała dla mnie szczególne znaczenie, gdyż pochodzę z tego miasta i tutaj się wychowałem. Każdy z tych dwóch dni, stając w procesji rozpoczynającej uroczystą Eucharystię, przeżywałem głęboko, uświadamiając sobie: «to już!». Przechodziła mi przez głowę myśl, że to ja jestem w centrum tych wydarzeń. Nie była to jednak do końca prawdziwa perspektywa. W rzeczywistości to Chrystus był w centrum, a ja dawałem tego świadectwo. Szczególnie piękne było dla mnie to, że Kościół towarzyszył mi w tych wydarzeniach. Wśród licznie zgromadzonych gości były osoby konsekrowane, członkowie mojej rodziny, znajomi, a także przyjaciele Karmelu. Ci, którzy nie mogli pojawić się osobiście, śledzili wydarzenia za pośrednictwem transmisji online.
Niektórzy pytają mnie, czy odczuwam teraz jakąś różnicę. Na pewno nie czuję się tak, jakbym miał unosić się dwa metry nad ziemią. Byłoby to przecież niebezpieczne… Jednak mimo braku nadzwyczajnych odczuć dostrzegam działanie łaski Bożej, które odbieram jako wezwanie do odpowiedzialności – do wierności temu co ślubowałem oraz odpowiedzialności za Słowo Boże które będę głosił. Do tej posługi zostałem bowiem wyświęcony. Wierzę, że jeśli będę okazywał Bogu moją dyspozycyjność, On będzie mnie w tym wspomagał.
Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć, że dzień przed złożeniem przeze mnie ślubów wieczystych, w uroczystość naszej Świętej Matki Teresy, zmarł nasz brat konwentualny, br. Michał od św. Stanisława Biskupa. Był dla mnie prawdziwym bratem i wierzę, że takim pozostanie. Brat Michał odszedł na Jasnej Górze, podczas spotkania brackiego. Trudno nie dostrzec w tym wydarzeniu wyraźnego wymiaru eschatologicznego: jednego dnia odchodzi brat po ślubach wieczystych, a następnego dnia kolejny brat na zawsze oddaje się Zakonowi. Polecam jego duszę, a także siebie, Waszej modlitwie!
Bartłomiej Rafał od Najświętszych Ran Pana Jezusa

