Dotpay Icon

Kronika poznańskich Karmelitów Bosych

W rocznicę przybycia i założenia fundacji w Poznaniu pragniemy przybliżyć wydarzenia z przed 400 lat. Dziesiaty z fragmentów kroniki…..

Rok Pański 1725

Dnia 18 czerwca tego samego roku, w poniedziałek po czwartej niedzieli po Zielonych Świątkach, między godziną szóstą i siódmą po południu, tu, w Poznaniu przeszła niespotykana, niezwykle gwałtowna burza. Gwałtowna wichura przewróciła wszystkie wieże, mianowicie dwie wysokie i pięknie ozdobione wieże kościoła katedralnego, podobnie wieżę kościoła kolegiackiego św. Marii Magdaleny i tę z ratusza poznańskiego, z którą nie mogła się równać żadna inna w całej Polsce, a nawet za granicą, jak twierdzi wielu, którzy zwiedzali obce kraje. Zniszczeniu uległy także wielkie i bardzo piękne zegary. Burza ta wyrządziła ogromne straty w kościele ojców Dominikanów, niszcząc fasadę oraz zrywając dach i sklepienie, jak również dewastując piękne, stare i cenne organy. Nie było kościoła, kamienicy czy domu, które pozostałyby nietknięte przez tę burzę, jedne dachy zostały zerwane całkowicie, inne częściowo. Niektóre domy zostały doszczętnie zburzone. Burza powybijała okna kościołów, wyrządziła wiele szkód, i w czasie zaledwie jednego kwadransa zniszczyła cały Poznań. W okolicznych wsiach zburzyła zagrody owiec, a w sadach i lasach powyrywała drzewa razem z korzeniami. Sądzono, że nadszedł już dla Poznania dzień Sądu Ostatecznego, ludzie nie mogli wyjść z domów z powodu trąby powietrznej, a wszyscy przestraszeni gotowali się na śmierć. My także ponieśliśmy wiele szkód. Wichura powybijała okna w kościele, i zerwała większą część dachów z klasztoru i browaru. Dokonała jeszcze wielu innych zniszczeń. Na co wskazują te niezwykłe znaki, przyszłe zdarzenia pokażą.

W lipcu i sierpniu tego samego roku w całej niemal Polsce wystąpiła ogromna powódź, która podobnie [jak burza] wszędzie wyrządziła ogromne szkody, tu wsie, tam domy doszczętnie zniszczyła, zalała też niektóre miasta i wsie. W Poznaniu przyniosła wiele strat klasztorom ojców Bernardynów, Karmelitów Trzewiczkowych oraz mniszek św. Klary, albowiem z powodu zbyt wysokiej wody nie można było dostać się do nich. Woda zalała należące do mieszczan drzewa złożone nad Wartą, w tym także i nasze drewno. Zalała też okoliczne ogrody. Przyczyną tego potopu były dwie fale powodzie. Gdyby przyszła wtedy trzecia, zatopiłaby już cale miasto.

26 lipca tego samego roku, w samo święto św. Anny, odbyło się [w Krakowie] uroczyste wprowadzenie naszych mniszek do nowego klasztoru, ufundowanego przez jaśnie wielmożnego pana Jana Szembeka, kanclerza wielkiego koronnego. Udały się do tego klasztoru cztery zakonnice z krakowskiego klasztoru [świętego Marcina], wśród których była przeorysza czcigodna matka Anna [Józefa] od Jezusa, ciotka upomnianego wielmożnego kanclerza, dla której w dowód wdzięczności stworzył fundację na przedmieściu Wesoła, naprzeciwko naszego [klasztoru] nowicjackiego. Oprowadzenie [sióstr] odbyło się z kościoła naszego nowicjatu, a w procesyjnym pochodzie niesiony był Najświętszy Sakrament. [zdanie dopisane:] Razem z matką Anną wyszły z klasztoru św. Marcina jeszcze trzy siostry, mianowicie: matka Teresa [Helena] od Ducha Świętego, matka Krystyna [Helena] od Ofiarowania i [siostra] Marianna [Salomea] od św. Teresy.

W tym samym roku P. N. O. generał [Jan Bernard od św. Hieronima] otrzymał od papieża [Benedykta XIII] pozwolenie na postawienie posągu Świętego Ojca Naszego Eliasza w Watykanie. [Pieniędzy] na tę statuę złożył cały Zakon Karmelitów, zarówno Dawnej Obserwy, jak i nasze [gałęzie].

W tym samym roku Ludwik XV, król Francji, ku wielkiemu zdumieniu a nawet powodując zamieszanie w naszym Królestwie, wziął sobie za żonę Marię Leszczyńską, córkę Stanisława Leszczyńskiego, wybranego przez pewną część [szlachty] i koronowanego na króla Polski.

Rok Pański 1726

Rok ten rozpoczął się od takich mrozów, jakich nie było w tych stronach od osiemnastu lat.

Dnia 3 marca tego samego roku dotarła do nas najbardziej pomyślna i oczekiwana wiadomość o ogłoszeniu dekretu, dotyczącego kanonizacji Błogosławionego Naszego Ojca Jana od Krzyża. Na podziękowanie za tę łaskę odprawiliśmy w naszym kościele Mszę świętą o Trójcy Przenajświętszej i zaśpiewaliśmy Te Deum laudamus.

Dnia 1 maja tego samego roku odbyło się definitorium prowincjalne we Lwowie. Przyjęto na nim rezygnację W. O. Tomasza od św. Macieja, przeora naszego klasztoru, a na jego miejsce wybrano P. N. O. Idziego od Krzyża, który w dobrym zdrowiu przybył do tego konwentu i objął swój urząd 29 czerwca, w święto świętych Piotra i Pawła. Miał on zamiłowanie do budowy, lecz z powodu krótkiego czasu nie mógł niczego zrobić. Udało mu się dokończyć budowę stajni, którą zaczęto wznosić na naszym gospodarstwie zeszłego roku.

Na tym samym definitorium podjęto decyzję o wprowadzeniu wspólnoty zakonnej do klasztorów wiśniowieckiego i zagórskiego. W Wiśniowcu pierwszym przeorem został W. O. Justyn od Świętej Matki Naszej Teresy, zaś podprzeorem W. O. Tomasz od św. Macieja, były przeor naszego klasztoru. Na przeora w Zagórzu wybrano W. O. Antoniego od Narodzenia NMP, który przez wiele lat był tam przełożonym i sam dokończył budowy klasztoru. Podprzeorem zaś został W. O. Konstantyn od św. Anny.

Jesienią tego samego roku panowała ogromna susza, dlatego też z powodu twardości ziemi i braku deszczu zmarnowało się zboże, szczególnie jęczmień i owies.

W tym samym roku w Poznaniu i Warszawie obchodzono powszechny jubileusz [Roku Świętego], Uroczystości trwały dwa miesiące, mianowicie przez sierpień i wrzesień. Obchody jubileuszu uprosił u papieża, a w Poznaniu osobiście rozpoczął i zakończył czcigodny i przewielebny Jan Tarło, biskup poznański. Wyznaczone zostały cztery kościoły, które należało nawiedzić, mianowicie katedralny, św. Marii Magdaleny, Ojców Towarzystwa Jezusowego i św. Wojciecha. Napływ ludu był bardzo wielki i stąd nawiedzanie niewielkiego kościoła św. Wojciecha było bardzo utrudnione, a wielu narzekało z powodu wielkiej ciżby w czasie procesji. Także wielu ze szlachty zarzucało nam zaniedbanie, że w odpowiednim czasie nie wyjednaliśmy u przewielebnego ordynariusza miejscowego, aby nasz kościół wyznaczył jako jubileuszowy. Byłoby to dogodniejsze dla wiernych, a my zyskalibyśmy jałmużny. Postanowiliśmy zapisać to na przyszłość jako informację dla naszych następców, którzy w przyszłości przebywać będą w tym klasztorze.

Rok Pański 1728

Dnia 8 maja 1728 roku, w święto św. Stanisława, patrona Królestwa Polskiego, w naszym klasztorze odbyła się uroczystość wprowadzenia figury Świętego Ojca Naszego Jana od Krzyża, z kościoła św. Stanisława ojców Towarzystwa Jezusowego, dla uczczenia jego kanonizacji. Uroczystość odbyła się z udziałem duchowieństwa, zakonników wszystkich zakonów, a także bractw. Brał w niej udział również prześwietny magistrat poznański ze strażą miejską i korporacjami zwanymi cechy, którzy wystrzałami głosili triumf Świętego Ojca Naszego Jana od Krzyża. Szanowny zaś pan Józef Wolnski, szczególny przyjaciel naszego Świętego Zakonu, własnym nakładem i staraniem uświetnił tę uroczystość oraz jej prawie całą jej oktawę wystrzałami z dział. Okazała się także wówczas niezwykła życzliwość przewielebnych ojców Towarzystwa Jezusowego wobec naszego Świętego Zakonu oraz ich wielkie nabożeństwo do Świętego Naszego Ojca Jana od Krzyża, którzy swoją pobożnością i zaangażowaniem współzawodniczyli z wielebnymi ojcami dominikanami o niesienie  feretronu ze figurą Świętego Naszego Ojca Jana od Krzyża. Ojcowie dominikanie ubrani w dalmatyki stali już ustawieni wokół figury, lecz po nadejściu ojców Towarzystwa Jezusowego, po długich sporach, odeszli, natomiast Ojcowie Towarzystwa Jezusowego, którzy tylko jednego zakonnika pozostawili na straży domu, starzy i młodzi z wielkim zbudowaniem ludu ponieśli figurę Świętego Ojca Naszego Jana od Krzyża aż do naszego kościoła. Nie dopuścili też innych do niesienia pozostałych feretronów, jak choćby tego z relikwiami Świętej Matki Naszej Teresy. Ojcowie dominikanie zaś mieli jeszcze drugą sprzeczkę poza kościołem o miejsce w procesji z ojcami karmelitami dawnej obserwy [z klasztoru Bożego Ciała], którym nie chcieli dać [należnego im] według starego zwyczaju miejsca między nami, bezpośrednio przed figurą. Również w tym przypadku ojcowie dominikanie zostali pokonani i dlatego opuściwszy procesję wraz ze swym krzyżem, bocznymi ulicami wrócili do swego klasztoru, czym wywołali zgorszenie ludu. Ci wielebni ojcowie zrobili coś takiego także w Krakowie, na podobnej procesji.

Rok Pański 1736

Dnia 8 stycznia odbyła się u naszych zakonnic profesja i konsekracja siostry Aleksandry od Jezusa. Uroczystości przewodniczył W. O. Aureliusz, przeor, a wspaniałe kazanie wygłosił ojciec Patrycjusz od bł. Jozafata.

Dnia 5 lutego odbyły się u naszych mniszek obłóczyny wielmożnej pani Grodziskiej; [w strój zakonny] uroczyście przyoblekł ją W. O. Aureliusz, przeor, a słowem Bożym nakarmił ojciec Marcin, podprzeor. Dano jej imię Anna [Agata] od św Aureliusza [! św. Augustyna].

Dnia 14 lutego zmarł brat Franciszek Wojciech od Dzieciątka Jezus, nowicjusz donat. Jak dla klasztoru pilnie chodził po kweście, tak dla siebie uprosił niebo Niech zatem w nim odpoczywa i modli się za nas.

Dnia 4 marca. Socjuszem W. O. przeora na kapitułę prowincjalną, która ma się odbyć w Wilnie, wybrano ojca Leona od Wszystkich Świętych. Wybór został dokonany w trzecim głosowaniu, przez wrzucanie gałek do kielichów.

Dnia 7 tegoż [miesiąca] w naszym poznańskim kościele, w obecności chwalebnego grona zakonników i gości, brat Andrzej od NMP z Góry Karmel, karmelita bosy, słuchacz świętej teologii, wygłosił uroczystą mowę pochwalną o św. Tomaszu z Akwinu.

Dnia 8 tegoż [miesiąca] nadeszła wieść o śmierci P. O. Juliana od św. Jakuba, definitora prowincji polskiej, męża znakomitego wielką pobożnością, miłością, skromnością, itd.

Dnia 12 [tegoż miesiąca], po dokonaniu u naszych zakonnic, wedle zwyczaju, zakończenia [adoracji] Najświętszego Sakramentu, W. O. przeor wraz z W. O. Faustynem od Królów, definitorem prowincjalnym, i ojcem Leonem jako socjuszem, a także z ojcem Stanisławem od św. Zofii, prokuratorem, udał się do Wilna na kapitułę prowincjalną.

W maju odbyła się w Wilnie pierwsza kapituła prowincjalną [prowincji litewskiej], Wybrano na niej prowincjałem W. N. O. Aleksandra od św. Józefa, pierwszym definitorem – W. O. Maurycego od Oczyszczenia NMP, drugim – W. O. Faustyna od Królów, trzecim – W. O. Aureliusza Augustyna od Wszystkich Świętych, czwartym – W. O. Paulina od Trójcy Przenajświętszej.

Na przeora zaś tego klasztoru obrano W. O. Gabriela od Jezusa. Przybył on do Poznania 27 maja i nazajutrz objął swój urząd. Tego samego dnia przybył na stale W. O. Aureliusz Augustyn od Wszystkich Świętych, trzeci definitor, wraz z rzymskim socjuszem [na kapitułę generalną], W. O. Wawrzyńcem od Krzyża, byłym przeorem glębockim i spowiednikiem zwyczajnym [naszych] sióstr poznańskich.

W miesiącu czerwcu Niebiosa nieustannie zsyłały deszcz i codzienne ulewy tak się dały we znaki, że podobnie i lud wylewał Izy. Z tych zaś deszczów do tego stopnia wezbrała w pobliżu Poznania rzeka Warta, że dnia 9 obecnego [miesiąca] w całym otoczeniu Poznania (o czym dotychczas się nie słyszało) pojawiła się woda, przedmieścia zalane były wodą, a najbardziej przedmieście zwane Chwaliszew. I nie widać było ani szczytów domów, ani kamienic. Jak wielu ludzi utonęło! Rzeka porywała ze sobą domy. W poznańskim kościele katedralnym, [w kościołach] ojców Bernardyny, Karmelitów Trzewiczkowych, Dominikanów, ojców Towarzystwa Jezusowego woda była tak wielka, że sięgała ambony. Zakonnicy musieli przenieść się do swych dobrodziejów. Powódź owa dosięgła i kościoła naszych zakonnic, wielkie, jak się potem okazało, powodując szkody. W wielu miejscach bowiem zapadła się posadzka, jak np. w kuchni, kościele i w wewnętrznych korytarzach. Zakonnice z innych zakonów musiały się rozproszyć i przebywać poza klasztorem, nasze jednak, ufne w Panu, zawsze będąc jednością, razem też chciały umrzeć, byle tylko nie opuszczać swego klasztoru. I tak prosiły dwóch naszych zakonników, mianowicie W. O. Aureliusza Augustyna od Wszystkich Świętych, definitora prowincjalnego, i W. O. Wawrzyńca od Krzyża, aby pozostali z nimi. Przez ponad tydzień tak trwali przed kratami, odprawiając Mszę świętą w górnym chórze, gdzie także przechowano Najświętszy Sakrament, wyniesiony z kościoła. W mieście runęły kamienice, w kościołach [zapadały się] posadzki. Również ołtarze znosiła woda. Wielu ludzi utonęło, a wielu zginęło pod domami.

Dnia 29 lipca odśpiewano w naszym kościele uroczystą Mszę na zakończenie oktawy [święta] św. Marii Magdaleny, jako że kościół parafialny pod wezwaniem tejże świętej dotąd jest zalany i przez powódź został spustoszony i obrócony w ruinę.

Jakaś osoba ukazała się służącym jednej obywatelki poznańskiej (zwanej Grontkowska), którzy ścinali w lesie drzewa. Gdy zapytali ją, skąd jest, odpowiedziała: „Powiedzcie wszystkim, od najmniejszego do największego, że Poznań przecierpi wielki gniew i nieszczęście”, co rzekłszy, zniknęła. Ci zaś słudzy przysięgali, że to widzieli i słyszeli.

W okolicach Krakowa chmury spłynęły zbożem, co ja, pokazane przez pewnego szlachcica, sam widziałem. I było wiele pszenicy zmieszanej z żytem.

Chodziły słuchy, że w Warszawie schwytano płynącą przez Wisłę czarownicę, która była przyczyną i początkiem deszczy i wzbierającej wody. Trzymano [ją] w więzieniu, na sąd.

Dnia 1 sierpnia wody zauważalnie zaczęły opadać i z łaski Boga o wiele się zmniejszyły.

Dnia 13 sierpnia w porze poobiedniej przybył do Poznania wraz ze swoim sekretarzem, ojcem Tadeuszem od św. Mateusza, P. N. O. Wolfgang od Narodzenia NMP, przeor [klasztoru] w Grazu, w prowincji austriackiej, jako wizytator generalny zarówno prowincji polskiej, jak i litewskiej. Tego dnia dopuszczony został do obłóczyn w habit chorystów szlachetny młodzieniec Józef Dublański z Poznania.

Tego dnia Saksończycy oddali miastu klucze, zamierzając wrócić do ojczyzny.

Dnia 15 tegoż miesiąca [odbyły się] w naszym kościele uroczyste obłóczyny wyżej wspomnianego młodzieńca, [habit otrzymał] z rąk P. N. O. wizytatora generalnego i nadano mu na imię Jacek Wolfgang od św. Walentego.

Dnia 16 tegoż [miesiąca] W. N. O. wizytator generalny przeprowadzi! wizytację naszego klasztoru i tego dnia ją zakończył. Saksończycy zaś odeszli z Poznania do swej ojczyzny. Oby nigdy nie wrócili.

Dnia 22 tegoż [miesiąca], około godziny piątej rano, w nimbie świętości zmarła w klasztorze naszych mniszek czcigodna matka Franciszka [Teresa] od Wniebowzięcia NMP. Ostatniego namaszczenia udzielił jej W. N. O. wizytator generalny, on też odprawił uroczysty pogrzeb.

Dnia 24 tegoż [miesiąca] W. N. O. wizytator generalny wyruszył do Warszawy w towarzystwie W. O. Aureliusza Augustyna od Wszystkich Świętych, definitora prowincjalnego.

Dnia 6 września starszyzna Żydów poznańskich została pochwycona i aresztowana z powodu znęcania się i zamordowania pewnego katolickiego chłopca, natomiast medyk ich uciekł, a wraz z nim kilku ze starszyzny.

Dnia 12 września odbył się w naszym kościele uroczysty pogrzeb pewnej szlachetnie urodzonej panny, Franciszki Gwiazdowskiej.

Dnia 13 tegoż [miesiąca] przyszło pismo, że z nakazu papieża oddano klasztor warszawski ojcom prowincji litewskiej. Pozostanie w nim jeden tylko ojciec Polak jako prokurator [prowincji polskiej], wraz ze swoim socjuszem.

Dnia 1 października. W Grodnie odbyło się definitorium naszej prowincji, na którym postanowiono, że z powodu drożyzny żywności, zostają zniesione studia w klasztorze poznańskim. Równocześnie klasztor ten został wyznaczony jako tym-czasowa siedziba nowicjatu.

Dnia 22 października przełożeni gminy żydowskiej wzięci zostali tej nocy na tortury. Przyznali się do zabicia chrześcijańskiego chłopca oraz wydali jeszcze trzech innych wspólników tej zbrodni. Ci nazajutrz zostali pojmani i osadzeni w więzieniu. Jeden z nich zmarł w więzieniu.

W tych dniach ojciec Józef od św. Eliasza udał się do swej prowincji, to znaczy do prowincji polskiej. Podążył za nim ojciec Szymon od św. Agnieszki, który jako prokurator spraw polskich przebywał w tych stronach u szlachty w interesach swojej prowincji.

 

  • Kronika poznańskich Karmelitów Bosych- Wydawnictwo Miejskie Poznań 2001